Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 3, 2017

#011

Skierowałam swoje kroki w stronę kanapy. Lucius pociągnął mnie na siebie i objął w pasie. Próbowałam się oswobodzić ale niewiele to dawało, uparcie trzymał mnie w uścisku badawczo mi się przyglądając. Ziewnęłam przeciągle zasłaniając ręką usta i oparłam czoło o jego ramię. -Gdzie byłeś?... -z moich ust zamiast słów wydobył się ledwie logiczny bełkot. Byłam śpiąca, tak cholernie śpiąca. -Chciałbym zapytać o to samo. Wyglądasz gorzej niż zwykle. - szybko ominął temat. -Bo dopiero co wstałam... Burknęłam i mocniej przylgnęłam do chłopaka. Szybko wyczuł o co chodziło i otulił mnie kocem. Nadal za zimno. -Powiedz co się dzieje... Ominęłaś dwa dni wykładów... Nie odbierałaś, nie odpi...

#010

Kradzież sprzętu dla Billyego okazała się być zadaniem tak prostym, że niepotrzebnie trułem sobie dupę chodzeniem na nudne wykłady i zajęcia tylko po to, aby haker mógł się pośmiać z tego, jak codziennie przychodzę wkurwiony na psychiatryk i wyklinam ponad wszystko w pierwszej kolejności jego samego. Mimo wszystko plusem rozpoczęcia studiów było bliższe poznanie Al i spędzanie z nią więcej czasu, czego nawet bym nie przypuszczał. I choć była zupełnie inną dziewczyną, a przynajmniej tak twierdziła, w pewnych momentach zapominałem o tym, że siedzę z Alexandrą, a przed oczami malowała mi się Alisa. Właśnie to irytowało mnie najbardziej w zachowaniu Al - pojedyncze, a z drugiej strony tak idealnie odwzorowane gesty, które przypisałbym właśnie do Alisy. W takim momentach niekiedy mi samemu wydawało się, że wariuje, bądź już zwariowałem. - Z czego się cieszysz? - spytałem podejrzliwie, spoglądając na tajemniczy uśmieszek rozciągający blade usta hakera. Siedział on po turecku na jednym ze...

#009

-Byłeś niemiły.. -mruknęłam gdy czekaliśmy na zamówienie. -Zdarza mi się...- wzruszył ramionami dalej patrząc w moje oczy. Nie rozumiałam go czasem. Raz unika mnie jak tylko się da, żeby zaraz kolejnego dnia zaprosić na obiad jakby nigdy nic. Warknęłam łapiąc się za głowę. Bóle czaszki były coraz okropniejsze. Poczułam rękę Luciusa na moim ramieniu. -Znów głowa? Kiwnęłam. Rozsadzało mnie od środka. Nagle niebieskooki przesiadł się obok mnie i...przytulił. Z samego szoku przestało mnie boleć. Spojrzałam w górę natykając się na jego spojrzenie. -Lepiej?.. -...Lepiej.... -odpowiedziałam cicho. Był taki ciepły. Myślałam, że się odsunie ale nie. Nadal mnie obejmował. Kelnerka uśmiechnęła się lekko do nas gdy przyniosła zamówienie. Podziękowaliśmy kiwnięciem głowy. Niepewnie, bojąc się, że mnie odepchnie oparłam się o niego. Uśmiechnął się lekko i sięgnął po kawałek pizzy. -Smacznego...-ugryzł zadowolony. -Smacznego...-uśmiechnęłam się i sama sięgnęłam po swój kawałek- Ale nie licz na...

#008

Mijała właśnie druga godzina wykładu, a ja już czułem, że nie dotrwam do końca dnia. Dodatkowo pogoda na zewnątrz nie rozpieszczała swoimi urokami, gdyż od samego rana lało, a poczciwy, starszy profesor zdawał się zamiast do nas, mówić sam do siebie, przez co większość studentów na sali obśliniała swoje notatki, czy też modliła się do ławek. Jedyna rzecz jaka mnie pocieszała to sam fakt, że nie będę musiał spędzać tu paru dobrych lat, a góra miesiąc. Poza tym, gdzieś z tyłu głowy cichy głosik podpowiadał mi, iż Billy nie przez przypadek kazał mi tu siedzieć, zamiast po prostu znaleźć co trzeba i to zabrać. Westchnąłem ciężko i wysunąłem palce z kosmyków włosów, a moja głowa, teraz już nie podtrzymywana przez dłoń, zsunęła się martwo na ramię. Opierając policzek o miękki materiał bluzy zamknąłem oczy, postanawiając zrobić dzisiejszego dnia chociaż jedną, pożyteczną rzecz i pójść spać. Nie zastanawiałem się nawet nad tym, czy staruszek zauważy mój olewczy stosunek do j...

#007

Rozmowa z nim była przyjemna. Wydawał się cholernie inteligentny mimo, że na początku starał się to ukryć pod warstwą wredoty. No ok, podobał mi się. I to bardzo. Jego niebieskie oczy wywoływały u mnie ciary. Śledził dokładnie każdy mój ruch jakby bał się że zaraz coś go zabije. Chociaż mogłam to być ja jak jeszcze raz wspomni o striptizerce na informatyce. -Mieszkałaś kiedyś w Trenton? -zapytał, w jego głosie można było wyczuć lekką nadzieję. -Trenton? Nieee...nie przypominam sobie. Czemu pytasz? -zapytałam, wspomnienia znów zaczęły dawać o sobie znać. Wszystko znów się zmieszało, złapałam się za głowę jakby mogło to pomóc na ból, który rozsadzał moją czaszkę. -Ciekawość. Masz podobny akcent do ludzi mieszkających tam. Wszystko w porządku? -zmrużył oczy widząc, że coś jest nie tak. Kiwnęłam tylko w odpowiedzi, że jest OK. -Wychowałam się w Seattle. Jesteś z Trenton? Wzdrygnął się ledwie zauważalnie i popił łyk kawy, żeby złapać myśli. -Miałem tam rodzinę, mieszkałem trochę u nic...

#006

Siedzieliśmy w jednej z przyulicznych, małych kawiarenek, schowani pomiędzy wyrastającymi z ponad stolików głów. Każda twarz, każde ludzkie spojrzenie tam napotkane przedstawiało coraz to różniejszy kalejdoskop uczuć. Samotnicy bez większego celu wpatrujący się w obraz za oknem, zakochane pary nie widzące poza sobą świata, plotkujące nastolatki, dyskretnie szepczące o ich sercowych faworytach, a stolik przy ścianie zajął ojciec z córką, która zajęła się swoją szarlotką, dając mężczyźnie czas na wypicie kawy i przeczytanie gazety. Zazwyczaj nie odwiedzam takich miejsc i nie przepadam za kawą, jednak wystrój był na tyle przytulny i przyjemny, że nie musiałem nawet zwracać na niego uwagi. Z głośników przymocowanych u sufitu, przy każdym z czterech kątów pomieszczenia, sączyła się cicha, spokojna muzyka, podczas kiedy ja wraz z studentką informatyki siedzieliśmy naprzeciwko siebie czekając na nasze zamówienia. - Dlaczego tak zależy ci na tej dwójce? - spytała w końcu, widocznie zacie...

#005

Siedziałam w klasie od matematyki czekając na wykładowcę. Nadal nie wiedziałam jak poradzę sobie na informatyce, ale nie miałam większego wyboru już teraz. Rysowałam szlaczki w zeszycie chcąc zabić czas. Nagle kilka miejsc ode mnie usiadł czarnowłosy chłopak. Po dłuższej chwili przyglądania mu się stwierdziłam, że musi to być ten chłopak spod klubu. Cholera, teraz tylko modlitwa, żeby mnie nie po poznał. -Hej...hej ty...-na początku chciałam udać, że nie słyszę, ale mocne tyrpnięcie w ramie skłoniło mnie do odwrócenia głowy w tył. Brązowowłosy chłopak uśmiechnął się szeroko. - Pożyczyłabyś długopis? Mój oczywiście przestał pisać. - skrzywił się i przejechał kilka razy swoim długopisem po kartce prezentując, że rzeczywiście nie działa. Kiwnęłam i z lekkim uśmiechem pożyczyłam mu zapasowy. -Jestem Dan. -przedstawił się pierwszy i wyciągnął rękę w moją stronę. -Alexandra, ale wszyscy i tak wołają na mnie Al. -uścisnęłam jego dłoń. Ten akt na krótko zwrócił ciekawskie spojrzenia innych,...

#004

- Tylko jedna rzecz mnie zastanawia - zacząłem z wolna, wpatrując się w skupieniu w niewidzialny punkt przed sobą, podczas gdy wspomnienia klatka po klatce przewijały się po kolei w mojej głowie. - Widziałem na własne oczy jak do ciebie strzelają. Dostałeś więcej jak dwa razy i aktualnie powinno cię tu nie być. Billy podniósł na mnie wzrok znad ekranu swojego laptopa i wpatrywał się tak we mnie przez pewną chwilę do momentu, aż nie musiał przygryźć dolnej wargi, aby przypadkiem nie uśmiechnąć się szeroko. - Do ciebie też strzelali - odparł w końcu, wracając do wstukiwania na klawiaturze nieznanych mi kodów. - I z tego co wiem celnie. Też powinno cię tu nie być, Shail. Obaj znów skrzyżowaliśmy spojrzenia i tym razem żaden z nas nie musiał już nic mówić. Wiele razy ocieraliśmy się o śmierć, były momenty, gdy każdy z nas myślał, że to już naprawdę koniec, a kosiarz tylko czeka, by zabrać nas z tego świata prosto do piekła. Mimo wszystko zawsze udawało nam się ...

#003

Odkąd spotkałam tego chłopaka za klubem moje wspomnienia oszalały. Wszystko się plącze, sama nie wiem co jest prawdą a co nie. Coraz bardziej wierzę w wersję mojego psychiatry, że całe Orły i Trenton, ojciec psychopata, to tylko wymysły. Wszystko wydaje się tak nierealne. Prawda jest taka, że urodziłam i wychowałam się w Seattle, moja mama to nauczycielka matematyki, a tata prowadzi dużą firmę. Nigdy nie byłam w Trenton, a gdy nie działa komputer to odbłogosławiam i błogosławię ponownie z nadzieją, że zacznie działać. Orły, owszem istnieli, ale to mój mózg dopisał resztę. -Rozumiesz już? -posiwiały mężczyzna spojrzał na mnie po swoim długim monologu - Wygląda na to, że twoja alternatywna osobowość utworzyła własne wspomnienia i wszystko ci się miesza. Po tak poważnym wypadku jest to możliwe. -Czyli...nigdy nie było Shaila...Nayi..Ricko...ale ten chłopak pod klubem... -głupie uczucie, gdy rzeczywistość umyka ci między palcami. -Są to najprawdopodobniej osoby, z którymi zawsze chciała...

#002

Stojąc przed drzwiami prowadzącymi do uniwersyteckiej biblioteki, prócz beznamiętnego wpatrywania się w widok rozciągający za szkłem i studentów zajmujących miejsca przy szerokich stolikach, wciąż zastanawiałem się nad tym, po co tak właściwie zdecydowałem się tu przyjść, zwłaszcza wtedy, kiedy nadal byłem jednym z najbardziej poszukiwanych kryminalistów.     Od dnia w którym zaczepiłem przed klubem ciemnowłosą tancerkę minęło zdecydowanie za dużo czasu, w którym, jak na złość, ani raz nie przewinęły się osoby Nayi czy Ricko. Szukając ich coraz częściej odczuwałem wrażenie, że gdy byłem już o krok od znalezienia ich, ci dosłownie rozpływali się w powietrzu, tak, jakby nigdy nie istnieli, albo co najmniej mi się przyśnili. Nie wiedziałem już czy bardziej irytował mnie fakt, iż ciągle się ze mną bawili, czy moja własna bezradność ciągnąca się za mną od momentu złapania orłów. Z początku, tuż po mojej ucieczce z psich łap, miałem zamiar zapomnieć o wszyst...