#017
Pamiętam, pamiętam wszystko. To nie były wymysły mojej drugiej ja, to była prawda, a jedyne wymysły to te o moim normalnym życiu. Przebudzenie się z rzeczywistości bywa bardzo bolesne, szczególnie gdy okazuje się, że sypiam od ponad miesiąca z psychopatą w jednym łóżku. Zmienił się, dorósł. Jedna jego część chciała zostawić orły i zacząć żyć normalnie, ale ten stary Shail, ten sprzed pięciu lat trzymał go w tym wariactwie. -Witajcie wróbelki... -uśmiechnęłam się podłe, choć nie mogli tego zobaczyć to po tonie mojego głosu można było to wyczuć. Stali z otwartymi ustami gapiąc się na moją maskę. Ricko odgarnął włosy w tył, starał się coś przy tym powiedzieć, ale wyszło tylko nielogiczne bełko...