#020
Reszty nocy nie przespaliśmy oboje. Al, pomimo tego, że leżałem tuż obok obejmując ją mocno, co jakiś czas wzdrygała się nerwowo, łkała, to podnosiła gwałtownie rozglądając na boki z przeświadczeniem, że słyszała jakieś dziwne dźwięki na korytarzu. Samemu by mi się to nie podobało, kiedy byłbym pewien, że jesteśmy sami w budynku, jednak na wszystkich piętrach losowo ulokowane były Orły i zawsze mógł się trafić ktoś, kto najzwyczajniej w świecie działał wedle zasady "sen jest dla słabych". I właśnie tej nocy, choć była to pierwsza i najprawdopodobniej ostatnia noc tutaj, zacząłem poważnie zastanawiać się nad pomysłem przeniesienia do opuszczonego motelu. Z tego co słyszałem został on zamknięty stosunkowo niedawno, więc nie był rozchwianą, niebezpieczną ruiną i nikt do tej pory nie czaił się, aby go kupić i odremontować. Przynajmniej o tyle dobrze dla nas. Nagle poczułem jak palce Al kurczowo zaciskają się na moim ramieniu, a paznokcie boleśnie wbijają w skórę. Syknąłem cicho, ...